Nigdy nie myślałem, że to powiem ale „Niech żyje YouTube!“
Spotkała
mnie miła oto niespodzianka. Marta, która jest już kolejną osobą
wspierającą mnie w tworzeniu wortalu „Moja Japonia“, podsunęła mi link
do filmu dokumentalnego wyprodukowanego dla stacji BBC4 - In search of
Wabi-sabi侘寂. Dokument został umieszczony (a jakby inaczej) na You Tube i
podzielony na 11 części, które razem dają 80 minut niezłego materiału.
Jest
to relacja brytyjskiego pisarza Marcel'a Theroux’a, który wybrał się w
długo wyczekiwaną podróż do Japonii w poszukiwaniu Wabi Sabi… niestety
nie podejmę się tego, by wytłumaczyć czym jest Wabi Sabi jako, że byłoby
to karkołomne zadanie nawet po obejrzeniu tego filmu i wiem, że
szybciej oraz prościej byłoby wyjaśnić działanie wielkiego zderzacza
hadronów niż zrozumieć czym jest Wabi Sabi.
Dla
mnie ten film to rewelacja. Bardzo podobał mi się sposób w jaki autor
obcował z kulturą Japonii, jak rozmawiał z ludźmi, integrował
się z otoczeniem, poznawał je, próbował zrozumieć, bez wyśmiewania
czy negacji. Bez głupiej analizy, oceny tego co zobaczył ani
prostackiego sądzenia tego czego nie rozumiał czy nie znał. Bardzo
ciekawie i wnikliwie przekazane doświadczenia związane z wizytą w tym
jakże niezwykłym kraju.
Oczywiście
wydaje mi się, że nie do końca trafionym pomysłem było pytanie po
angielsku mieszkańców Tokio czy wiedzą czym jest tytułowe Wabi-sabi,
trudno też byłoby przypuszczać, że Marcel znajdzie odpowiedź na to
pytanie w groteskowej Maid Café. Mimo kilku niedociągnięć, uważam że
jest to dobry materiał.
Pojawił się także polski akcent. Było to bardzo miłe zaskoczenie, ale może nie będę wszystkiego zdradzał.
Warta
zobaczenia jest ceremonia parzenia zielonej herbaty. Niestety nigdy nie
miałem okazji uczestniczyć w takiej ceremonii, niemniej jednak ten film
potwierdził moje przypuszczenia o tym, że musi to być niezwykłe
przeżycie duchowe, którego nie można równać z parzeniem piramidki
Liptona w szklance z uszkiem.
Mam
wrażenie, że jeśli ja miałbym zrobić film o Japonii, bez względu na to
czy szukałbym wabi sabi, pachinko czy prawdziwej gejszy, to byłby to
obraz bardzo podobny do tego co pokazał nam Marcel. Miło zobaczyć takie wyważone, relatywnie obiektywne i dojrzałe spojrzenie na
Japonię, jej kulturę oraz społeczeństwo. Autor nie próbował wyśmiewać
się czy ignorować śmiesznych Waitress Café ponieważ dostrzega to, że we
wszystkim tym jest gdzieś jakaś logika i sens istnienia. Wiem, że wiele
rzeczy dla obcokrajowców wydaje się być śmieszna, niedojrzała,
infantylna czy irracjonalna. Wsłuchajcie się jednak, jak Japończycy
wypowiadają swoje opinie, przemyślenia czy uwagi. Japończycy wolą
milczeć niż opowiadać byle głupoty i paplać trzy po trzy. Chyba zbyt
długo przebywałem w towarzystwie Japończyków, bo jak słucham tego co i
jak mówią nasi politycy bądź „artyści“ młodego pokolenia typu Doda
z tekstami w rodzaju: „Ulubione wrażenia? Kisiel w majtach“ to
dopiero wtedy rozumiem znaczenie powiedzenia „Mowa jest srebrem.
Milczenie złotem.“
Cóż, jeszcze raz zachęcam wszystkich do obejrzenia filmu.
Marcin
All
rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. 2008-2009 by Moja Japonia