Strona glownaJaponia
Czy wiesz ze...
Sam widzialem
Artykuły
Zielona Herbata
Język
GaleriaTest
O stronieLinkiKontakt
Księga Gości
Forum

Ład z ciasnoty wzięty - przemyślenia o współczesnej Japonii.


Dosłownie przed kilkoma dniami, siedząc w poczekalni placówki medycznej i czekając na prześwietlenie klatki piersiowej po moim ostatnim mało spektakularnym upadku na stoku, wpadł mi w ręce marcowy numer periodyku „Puls Biznesu,  Business Class“. Notabene całkiem interesująca pozycja wśród magazynów dla snobów.

W numerze tym znajduje się artykuł „Ład z ciasnoty wzięty“ opisujący dość ogólnie, a jednocześnie subiektywnie wrażenia autora z pobytu w Tokio.

Jak już wcześniej mówiłem do każdej opinii odnośnie Japonii (i nie tylko) podchodzę z dystansem i rezerwą. Tak samo należy traktować moje historie i opowiadania, które zazwyczaj są bardzo uznaniowe i osobiste.  Pamiętacie historię z działu „Sam widziałem!“ o tym jak wygląda kąpiel w Japonii? Tak więc dostałem e-mail'a od Polki mieszkającej w Japonii przekonującej mnie, że te moje relacje nijak mają się do rzeczywistości. Że niby Japonki to egzaltowane idiotki z krzywymi nogami, które do prania używają wody w której wcześniej się kąpały bo tak oszczędniej. Cóż, tak jak mówiłem, każdy ma swój punkt widzenia, ja tylko dzielę się z Wami swoim .

Wracając do artykułu, okazał się on całkiem interesujący, wciągający i biorąc pod uwagę „markę“ magazynu, wiarygodny. Nie będę oczywiście powielał tego wszystkiego co tam przeczytałem, ale pozwolę sobie przytoczyć parę interesujących rzeczy, na które tam natrafiłem i moje przemyślenia z tym związane.

Już na początku zgadzam się z autorem, że do Japonii lepiej wybrać się z pustą walizką, a i tak wracać będzie się z nadbagażem. Pisze, że wbrew pozorom trudno jest się zgubić w Tokio. Co do tej kwestii nie mam wyrobionej opinii, ale w Osace trzeba trochę czasu aby się oswoić z miastem i nie zgubić w labiryncie tysięcy ulic czy wąskich alejek. Chociaż z drugiej strony z moim zmysłem orientacji nie jest problemem zabłądzenie w mieścinie gdzie są tylko dwie ulice na krzyż. Potwierdza także rezultat moich obserwacji, że nie jest najlepiej z językiem angielskim wśród Japończyków, co może okazać się problemem dla podróżujących bez kogoś, kto już wie jak poruszać się po Kraju Samurajów. W tekście pada ciekawe stwierdzenie, że lepiej o pomoc pytać kobiety - bardziej usłużne z racji wychowania. Nie pomyślałem o tym wcześniej.

Trochę miejsca w swoim artykule poświęcił…braku miejsca w Japonii. Zauważa, iż w Japonii dosłownie każdy metr sześcienny został zagospodarowany zgodnie z typowo wyspiarskim poszanowaniem przestrzeni. „Jej brak rozwinął w Japończykach niesamowity pragmatyzm i precyzję, szczególnie jeśli chodzi o ergonomię.“ „Bardzo łatwo ulec wrażeniu, że tutaj nic się nie marnuje, a społeczeństwo angażuje całą energię w pozytywne tworzenie... Statusu społecznego nie manifestuje się tutaj ostentacyjnie złotem i ozdobami, lecz pustą, wolną przestrzenią“.“W Europie Środkowej minimalizm wydaje się jedynie świeżym i modnym trendem – w Japonii jest zakorzeniony od setek lat.“  Można z tym się zgodzić lub też mieć odmienne zdanie, dla mnie jednak jest w tym coś na rzeczy i takie pojmowanie tej kwestii do mnie przemawia. Ktoś powie, że Tokio i większość Japonii to góra betonu, która nie ma wiele wspólnego z przemijającym obrazem kraju świątyń i ogrodów. Dla mnie to próba dostosowania się do współczesnych potrzeb, warunków i wyzwań cywilizacyjnych przed jakimi stoi społeczeństwo Japonii.

Istnieje ogólne przekonanie co do tego, że wielkie aglomeracje, kondensacja ludzi, tłumy i ciągły pośpiech wśród zapracowanych mieszkańców wywołuje agresję. Jak przekonuje autor artykułu, jest to mylne przekonanie. Przestrzeń prywatna wśród Japończyków traktowana jest niczym miejsce święte. Autor pisze o prowokacji przeprowadzonej wśród mieszkańców Tokio. W zatłoczonych miejscach takich jak bankomat lub poczta, zostawiono portfel w celu zbadania reakcji przechodniów. Jak możecie się domyślać, nikt nawet nie próbował go zabrać. Po kilku godzinach portfel ciągle pozostawał na swoim miejscu! Jest to dowód na poszanowanie wśród Japończyków cudzej przestrzeni oraz własności.

W artykule opisane jest zamiłowanie Japończyków do przeróżnych maskotek, breloczków i wszelkiego rodzaju gadżetów, nieraz poniekąd infantylnych w swojej postaci. Potwierdzam, że gdzie nie spojrzysz to jesteś w stanie kupić przeróżne zabawki, czy postacie z mangi oraz anime. Dla znawców tematu nie jest zaskoczeniem, że ich ceny mogą osiągnąć wartość nowego samochodu! Jak przekonuje autor artykułu w tym całym szaleństwie jest metoda. „Urocze aksamitne żyjątka o zaokrąglonych kształtach i dziecięcych (cyfrowych) głosach rozczulają Japończyków i prawdopodobnie hamują ich agresję, której eskalacja niewątpliwie doprowadziłaby do rozlewu krwi w tak gęsto zaludnionym mieście“. Słowa mocne, a teoria dość ekstremalna niemniej jednak daje do myślenia.

Artykuł lakonicznie traktuje również o Tsukiji, największym targu rybnym na półkuli wschodniej. To tam codziennie kilkaset gatunków ryb dostaje się w „kulinarny krwiobieg reszty świata“. Mój „łącznik“ w Japonii podzielił się ze mną kilkoma ciekawymi spostrzeżeniami na ten temat. Jakiś czas temu popularność tego targowiska zaczęła spadać, w skutek zmniejszającej się popularności ryb wśród konsumentów. Władze targu postanowiły otworzyć bramy placu targowego dla wszystkich, chcąc przyciągnąć turystów i pozytywnie stymulować zainteresowanie tym miejscem, mając na uwadze przede wszystkim turystów zagranicznych. Tak też się stało. Niestety, spora część traktuje ten przywilej łamiąc pewne elementarne zasady dobrego zachowania. Główny problem to puste puszki po piwie rzucane gdzie popadnie, dotykanie ryb czego handlujący nie znoszą (zarazki) oraz robienie zdjęć z użyciem lampy błyskowej. Handlarze komunikują się między sobą używając języka ciała, turyści pstrykający zdjęcia nie ułatwiają im tego.

Te przypadki często nagłaśniane są w telewizji pokazując turystów zagranicznych w nie najlepszym świetle. Cóż, kolejny raz nie ma powodów do dumy, a przypadki  takiego zachowania tworzą atmosferę do izolacji od świata zewnętrznego wśród Japończyków.


Jeśli ktoś ma ochotę zapoznać się z całym artykułem to polecam jako, że tekst czyta się bardzo przyjemnie i z zainteresowaniem.


Źródło:
Puls Biznesu, Bussiness Class, marzec 2009 nr 61
Autor: Kasper Skiragajłło-Krajewski

All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. 2008-2009 by Moja Japonia